piątek, 31 maja 2013
ZombieStory 7
...Przez całą noc nie spałam. Bałam się... strasznie się bałam,że mogłam właśnie stracić najbliższą mi w życiu osobę. Nikt inny się nie liczył. Tylko on. Klaudia znajdywała mi jakieś zajęcia żebym tylko mogła odciągnąć swoje myśli jakąś pracą. Robiłam pranie,układałam ubrania,sprzątałam jakby nigdy nic się nie stało. No,ale znów.. znów te myśli " A jeżeli coś mu się stało... ", "gdzie on do cholery jest...?!" Mateusz poprosił mnie żebym nakryła do stołu bo właśnie za chwilkę miał być obiad. Zza okna usłyszałam dźwięk silnika.Pod dom zajechał czarny terenowy samochód.Miał przyciemniane szyby,błyszczał się jakby ktoś wyjechał nim prosto z salonu. Zastanawiałam się kto mógł do nas przyjechać taką bryką.Auto pod domem ,nikt nie wychodzi z środka. Podeszła do mnie Renata-mama Klaudii i szepnęła mi do ucha "Nie bój się" . Byłam już zmęczona martwieniem się,tym bardziej,że Kacpra nadal nie było.Wrzuciłam na luz i usiadłam przy stole by wreszcie coś przekąsić. Drzwi od naszego "zabunkrowanego" domu otworzyły się.Przerażona pobiegłam szybko do pokoju i schowałam się w kącie tuż za szafą. Skulona ocierałam łzy,które spływały mi po bladych policzkach. Zaczęłam już nawet słyszeć głos Kacpra w swojej głowie,ale niee... to On ! Naprawdę to On ! Przyjechał ! Szybko wstałam,żeby się z nim przywitać.Nie pytając o nic nałożyłam mu obiadu i przyglądałam się. Zupełnie jakbym go nie widziała całe wieki. Po obiedzie powiedział,że przyjechał z Malwiną i jej facetem którego nazywała Archeon.Mosiek musiał zostać w innym mieście. Na kolejny dzień spakowałam troszkę jedzenia i pojechaliśmy tam. Miasteczko nazywało się Czaplinek.Niegdyś piękna miejscowość przepełniona kolorami i życzliwymi ludźmi a dziś.. ehh szkoda gadać. Krajobraz przedstawiający zimnych zjadających ostatnie szczątki ludzkich ciał..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz