środa, 26 grudnia 2012

Zombie story 3

...Już przy samych wyjściowych drzwiach od strony zewnętrznej czekała na mnie niespodzianka. Jeden zimny jadł mojego sąsiada...dosłownie. Oblizywał jego palce ,delektując się smakiem krwi,która zaplamiła cały najbliższy obszar chodnika..Bałam się wyjść... czułam ,że nie jestem jeszcze gotowa.Wróciłam się póki jeszcze przegniłe zombie mnie nie zauważyło.W końcu zdałam sobie sprawę ,że na prawdę jest ciężko w naszym bloku z jedzeniem...ale przecież nie mogłam pójść do ludzi z drugiego bloku ,bo wiedziałam,że u nich też nie jest zbyt ciekawie. Zebrałam swoje myśli w całość i otworzyłam drzwi. Nożem Kacpra bez zawachania rozcięłam tył głowy zombiaka,ale on nadal żył...nie rozumiałam dlaczego. Postanowiłam go przewrócić sprzedając mu pospolitego kopniaka.Upadając rozbił sobie głowę o krawężnik i chyba to mnie uratowało.Szczątki śmierdzącego zielonego mózgu pływały w krwi która tryskała z zagryzionego sąsiada.Najpewniej chciał się on dostać do naszego bloku i nikt go nie usłyszał..bo pewnie wszyscy myśleli ,że to dobijające się do drzwi szwendacze. Nie moglibyśmy też ryzykować wpuszczeniem go do środka,przecież nie mielibyśmy pewności czy nie został on przypadkiem ugryziony/zarażony przez zimnych. Postanowiłam,że najpierw postaram się dostać do "żabki" .Więc START. Biegłam w stronę żabki,po drodze minęłam stado zimnych stojących przy placu zabaw...dorwali jakiegoś psa i go pałaszowali ..więc miałam farta bo ich uwaga była chwilowo odwrócona. Drzwiami nie miałam szans się dostać ...więc postanowiłam złapać za jakiś większy kamień i rozbić szybę. I zrobiłam to. To był jednak błąd. Alarm sklepowy był bardzo głośny ,a jego dźwięk zaczął zwabiać coraz więcej zimnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz