Jak każdego dnia budzik obudził mnie o 6 rano. Wstałam ,pościeliłam łóżko,umyłam się,pomalowałam rzęsy i zrobiłam sobie kanapki do szkoły (do Koszalina)...później standardowo pobiegłam na busa zawożącego mnie do szkoły zajmując w nim moje ulubione miejsce.Gdy już dojechałam na dworzec zauważyłam,że ludzie dziwnie się zachowują. W sumie być może dla innych w tych zachowaniu nie było nic niepokojącego i mogłam być troszkę przewrażliwiona. Do szkoły "z buta" szłam niecałe 25 minut...i przez ten cały czas czułam się dziwnie. Cały czas nurtowały mnie myśli.. " Co się dzieje ? Czy coś przegapiłam ? Coś musi być nie tak ! " W szkole nie działo się nic niepokojącego oprócz tego ,że bardzo często bywało u nas pogotowie z powodu częstych omdleń uczniów. Gdy wracałam po lekcjach z Mariuszem ( dobrym kolegom z klasy) rozmawialiśmy o ostatnim odcinku naszego ulubionego serialu The Walking Dead. I w sumie to ogólnie zastanawialiśmy się jakby to wyglądał świat ,gdyby wybuchła taka "Apokalipsa Zombie". Na wyspie busów przy dworcu nie było już nic dziwnego.. no i wróciłam z powrotem do Sianowa( miejscowości w której mieszkam) .Wszystko było tak jak dawniej,jednak coś mi nie pasowało. .Miałam bardzo złe przeczucia...w sumie miałam już je od samego rana.Około godziny 22 zaczęły wyć syreny straży pożarnej,które było słychać w całym mieście.Pomyślałam sobie,że pewnie strażacy wyruszają na jakąś poważną akcje,ale gdy włączyłam telewizor zaniemówiłam z wrażenia. Byłam już na maksa totalnie przerażona.Sądziłam ,że to jakiś żart,że to nie może być prawda.To się nie dzieje na serio. Prezydent ogłosił stan krytyczny w kraju.Lecz nie tylko u nas w Polsce to ogłoszono,ale na całym świecie. Naukowcy wyjaśniali ,że to jakiś poważny wirus z Afryki,który ewoluował do takiego stanu,że każdy co jest zarażony umiera ,a po śmierci traci osobowości i ma chęć tylko na krew i świeże mięso.W Sianowie nie było bo zbytnio widoczne,że jest jakaś zaraza aczkolwiek ludzie sieli niezły zamęt.
<dalsza część jak wrócę z praktyk>
Super :P
OdpowiedzUsuń